Myśli nasze nieuczesane - na temat warszawskiego transportu i komunikacji miejskiej blog Koalicji na rzecz Przyjaznego Transportu
RSS
środa, 04 października 2006
kolejna klapa ZDM...

Władzom Warszawy wydawało się przez jeden dzień, że znalazły nowego dyrektora ZDM. Wybrały i ogłosiły osobę... zaraz potem media ogłosiły, że nowy dyrektor ZDM naraził poprzedniego pracodawcę na wielomilionowe straty.

.

- Andrzej Mokrzański został przez nas zwolniony dyscyplinarnie - powiedział "Rz" członek zarządu firmy, w której nowy dyrektor ZDM wcześniej pracował. - Przed sądem pracy doszło do zmiany kwalifikacji na "za porozumieniem stron". Nigdy nie wycofaliśmy jednak zarzutów wobec Mokrzańskiego. Naraził firmę na milionowe straty w wyniku nieudolności, niegospodarności i nieprawidłowości swoich działań - twierdzi.

                                     .

Co o tym wszystkim myśleć? Wyleci z roboty? Zdąży wziąć odprawę? Na jego miejsce przyjdzie znowu na chwilę ktoś nowy? Wybory już za pasem... a w Ratuszu jakiś chocholi taniec… Remonty leżą, bałagan organizacyjny i decyzyjny, a casting na dyrektora trwa... może powołać p.o. dyrektora i wziąć się wreszcie do roboty??? Sezon jesiennych korków już się zaczął...

23:54, warszawskakomunikacja
Link Komentarze (2) »
czwartek, 28 września 2006
Marcinkiewicza obiecanki cacanki...

Wczoraj Ratusz wycofał się z całkowitego zakazu jazdy tirów w ciągu dnia. Będą mogły jeździć po mieście, z wyjątkiem godzin szczytu. Zmiany wchodzą w życie od 1 listopada, a nie od 15 października...

W komentarzu Gazety Wyborczej czytamy, że: "Na początku września w błysku fleszy Kazimierz Marcinkiewicz ogłosił, że tiry nie będą mogły jeździć w ciągu doby po mieście od godz. 6 do 22. Miało to ograniczyć korki na ulicach. Teraz dowiedzieliśmy się, że ratusz znacznie łagodzi planowany zakaz. Wejdzie on w życie 1 listopada i będzie dotyczył tylko siedmiu godzin w ciągu dnia: rano od godz. 7 do 10 i wieczorem od 16 do 20. Wtedy tiry miałyby czekać na rogatkach Warszawy. Nie wiadomo tylko gdzie, bo nie przygotowano dla nich parkingów. Dodatkowo zakaz nie obejmie części kierowców ciężarówek - głównie z firm kurierskich, którzy mają dostać specjalne przepustki. P.o. prezydenta zmienił zdanie po protestach przewoźników. Twierdzili oni, że zakaz doprowadzi do dezorganizacji pracy wielu warszawskich przedsiębiorstw. Grozili także podwyżkami cen towarów.

Doświadczenie z obietnicą Kazimierza Marcinkiewicza to dobra lekcja dla mieszkańców. Jeśli mówi, że zbuduje w ciągu kilku lat drugą linię metra i pół trzeciej, to pewnie są szanse tylko na połowę linii. Jeśli mówi, że wyremontuje ileś kilometrów ulic, to tę liczbę trzeba podzielić przynajmniej przez dwa. Gorzej może być np. z zapowiadanym mostem przez Wisłę. Bo po co komuś pół przeprawy."

Właściwie nic dodać, nic ująć...
11:29, warszawskakomunikacja
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 25 września 2006
Warto iść na wybory...

Minął weekend pełen komunikacyjnych atrakcji. Po kompromitacji Urzędu Miasta i komisarza Marcinkiewicza, którzy w dosyć nieudolny sposób zorganizowali obchody Europejskiego Dnia bez Samochodu, w weekend dzięki miłośnikom ze Stowarzyszenia Sympatyków Komunikacji Szynowej i Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej mogliśmy po raz kolejny uczestniczyć w ciekawym wydarzeniu, jakim były Dni Transportu Publicznego. Nawet pogoda dopisała.

Może w przyszłym roku władze miasta, zamiast żeby po raz kolejny kompromitować się z okazji 22 września, w końcu skorzystałyby z pomocy ludzi z organizacji i instytucji skupiających znawców i miłośników komunikacji? Wiem, że takie organizacje już nie raz wychodziły z inicjatywą i konkretnymi propozycjami.

Tymczasem coraz jaskrawiej widać jak bardzo rozmijają się słowa i czyny obecnej ekipy rządzącej w Ratuszu. Kolejny kandydat PiS na prezydenta miasta obiecuje to samo co jego poprzednik... usprawnienie komunikacji miejskiej, odkorkowanie ulic, przyspieszenie inwestycji... swoją drogą ciężko byłoby w chwili obecnej coś jeszcze bardziej spowolnić :)

Warszawska komunikacja przez ostatnie 4 lata przeżywa ciężkie czasy. Nieudolne zarządzanie, brak kompetencji i brak pomysłów, tkwienie w jałowych sporach, blokowanie, rozbijanie, trwanie... Mam nadzieję, że ten koszmar się szybko skończy. Czego Państwu i sobie z całego serca życzę... To taka refleksja w związku z tym, że w weekend w Warszawie odbyły się konwencje wyborcze najpoważniejszych kandydatów... Wszystkich gorąco zachęcam do udziału w wyborach... za siedem tygodni... to nasz obowiązek... to nasza szansa!

10:11, warszawskakomunikacja
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 września 2006
Przedwyborcze nagrody dla urzędników?

Jak informowała kilka dni temu "Gazeta Wyborcza" - Jesienny sezon na nagrody dla szefów miejskich spółek rozpoczęty: prezes Tramwajów Warszawskich Krzysztof Karos zainkasował 45 tys. zł, kolejnych 40 tys. zł chce rada nadzorcza dla prezesa Metra!!!

Nagroda dla prezesa Karosa jest dokładnie tej samej wysokości co przed rokiem. O wypłacie zdecydował komisarz miasta Kazimierz Marcinkiewicz, wysoko oceniając osiągnięcia prezesa Tramwajów jeszcze w 2005 r.

Czym zasłużył się dla miasta? Ostatnio głośno było nie o świetnie prowadzonych inwestycjach, ale o porażce jego firmy. Nie udał się przetarg na remont linii tramwajowej między pętlą na ul. Banacha a Gocławkiem. - Ale rok 2005 był bardzo udany - przekonuje rzecznik Tramwajów Wojciech Szydłowski.

A może pan prezes Karos został nagrodzony za swój wkład w kampanię propagandową PiS? Jak już pisaliśmy jakiś czas temu - niedługo - a co najważniejsze jeszcze przed wyborami - rozpocznie się m.in. ogromna akcja promocyjno-informacyjna nt. remontu linii tramwajowej w Al. Jerozolimskich, który to remont właśnie przełożono na wiosnę 2007 roku!!! Remont będzie w przyszłym roku, ale wielka feta odbędzie się już teraz. Można będzie pokazać, że miasto inwestuje w rozwój infrastruktury komunikacyjnej, że coś się dzieje... nieważne, że modernizacja miała się odbyć w tym roku, a nie w przyszłym, nieważne, że w ciągu ostatnich 4 lat nie dotarł do Warszawy ani jeden nowy tramwaj, a najstarsze sztuki mają już po ponad 40 lat, nieważne, że miasto zakupiło tramwaje wysokopodłogowe - tzn. takie, z jakich w Europie Zachodniej sie rezygnuje...

Nic nie jest tak ważne jak zorganizowanie festynu z ulotkami, cukierkami, reklamami w prasie... Niech się lud cieszy... i niech nie zapomni podziękować w wyborach...

03:17, warszawskakomunikacja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 września 2006
Dzień bez samochodu i bez pomysłu...

W piątek po raz kolejny w całej Europie obchodzony będzie Europejski Dzień bez Samochodu, natomiast między 16 a 22 września odbywa się kolejna edycja Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu. Po raz kolejny (tak było w 2003 i 2004 roku) władze Warszawy przypominają sobie o tym wydarzeniu w ostatniej chwili i po raz kolejny zamiast przygotować jakieś konkretne rozwiązania komunikacyjne, które zachęcą mieszkańców do korzystania na co dzień z komunikacji publicznej i zorganizowania porządnej kampanii mającej na celu promowanie idei zrównoważonego transportu na terenach miejskich, proponuje nam się jednodniowy festyn z wieloma nic nie wnoszącymi do całej akcji atrakcjami.

                                                                                                     .

Jak informują nas służby prasowe na stronach internetowych miasta, 22 września „warszawiacy po raz pierwszy będą mogli całkowicie legalnie podróżować za darmo komunikacją miejską”. Okazuje się, że to nie do końca prawda, ponieważ warszawiacy w większości korzystają z biletów okresowych, a jak poinformowano nas w ZTM właściciele biletów okresowych nie dostaną żadnej bonifikaty z tytułu tego, że 22 września komunikacja jest za darmo. Nie zostanie przedłużona o jeden dzień ważność biletów okresowych, a więc dla większości warszawiaków hasło, że komunikacja jest za darmo to bzdura i nieprawda! Władze miasta poszły po najmniejszej linii oporu.

                      .

W uzasadnieniu do projektu uchwały (Druk 3062) (która ma być przyjęta noto bene dopiero na dzisiejszej sesji rady miasta 21 września! – co pokazuje w jakim pośpiechu jest wszystko przygotowywane) pojawiła się informacja, nt. tego ile kosztować będzie ta jednodniowa „całkowicie legalna” darmowa komunikacja miejska. „Szacowany koszt przedsięwzięcia, obejmujący utracone dochody z tytułu nie sprzedanych biletów komunikacji miejskiej wynosi ok. 1 260 tyś. złotych”. Pomijając już to, że kwota jest zapewne wynikiem prostego podzielenia kwoty ok. 500 mln zł (mniej więcej tyle ZTM uzyskuje rocznie ze sprzedaży biletów) przez 365 dni w roku i nijak się ma do prawdziwych kosztów (a to pokazuje znowu, ze miasto organizuje tą akcję w ostatniej chwili i nie ma nawet dokładnych kalkulacji), warto sobie zadać pytanie czy takiej kwoty nie można byłoby wydać w jakiś bardziej rozsądny sposób? Na przykład...

                                                                               .

... Wśród przewidzianych atrakcji znaleźliśmy jeden punkt dotyczący rowerów: „Miasto udostępni również mieszkańcom 300 rowerów, którymi będą się mogli poruszać po Nowym Świecie.” W ciągu ostatnich 3 lat władze Warszawy nie przeznaczyły w budżecie miasta, w formie oddzielnej kategorii budżetowej, ani złotówki na budowę nowych ścieżek rowerowych! Co roku przeznaczanych jest zaledwie 500 tysięcy zł na prace projektowe, przy wytyczaniu nowych dróg rowerowych, a i tych pieniędzy nie wykorzystuje się w pełni i przenoszone są na kolejne lata! Może zamiast wydawać prawie 1,5 mln zł na jednodniowe igrzyska przeznaczyć te pieniądze na wybudowanie 6-7 km nowych ścieżek rowerowych? Albo na stojaki dla rowerów przy siedzibach różnych instytucji miejskich? Albo na wybudowanie parkingu dla rowerów w prawdziwego zdarzenia????

                                                                              .

Znowu mamy przez jeden dzień festyn i igrzyska, a potem wszystko będzie po staremu... 

02:11, warszawskakomunikacja
Link Komentarze (1) »
środa, 20 września 2006
Reaktywacja :)

Po dłuższej przerwie wracamy :) Dziękujemy za maile, za pamięc i za troskę... Od jutra zabieramy się z nowymi siłami i jeszcze większym zapałem za komentowanie tego co ciekawego w warszawskiej komunikacji się dzieje :) a dzieje się coraz więcej... coraz więcej pomysłów, coraz więcej śmiałych wizji, coraz więcej obiecanek... no ale wybory za pasem :)

Pozdrawiamy i do usłyszenia,

Koalicja na rzecz Przyjaznego Transportu

01:43, warszawskakomunikacja
Link Komentarze (3) »
piątek, 01 września 2006
Wyborczy Dzień bez Samochodu

Wczoraj radni Rady Miasta pochylili się nad problemami komunikacji miejskiej... W ramach obchodów Międzynarodowego Dnia bez Samochodu postanowili, że 22 września przejazd komunikacją miejską będzie bezpłatny!!! Niesamowity wkład w rozwój i promocję tej formy transportu...

Ale już zupełnie rozbroił mnie szef klubu PiS Wojciech Starzyński, który stwierdził - W ten sposób chcemy zachęcić warszawiaków do rezygnacji z jeżdżenia po mieście samochodem.

Taaaak! To jest chyba jeden z nieliczych pomysłów obecnej ekipy rządzącej dotyczących komunikacji miejskiej. Może jestem pesymistą, ale uważam, że efekt takiej akcji będzie mizerny... Bez naprawdę istotnych decyzji, bez zmian w systemie taryfowym, bez uruchomienia w końcu wspolnego biletu, opracowania głębokiej reformy siatki połączeń autobsowych, bez prawdziwej (a nie wyborczej) Szybkiej Kolei Miejskiej, bez szybkich tramwajów, bez nowych autobusów, bez Parkingów Park&Ride, bez... bez... można tak wymieniać dłuuugo... bez tego wszystkiego słowa polityków z PiS, że chcą zachęcić Warszawiaków do korzystnia z komunikacji miejskiej, to tylko pustosłowie... bicie piany i kpiny z pasażerów...

A już zwłasza, jeżeli przypomnimy sobie, że dziwnym trafem w ostatnich latach Warszawa jako jedna z nielicznych stolic europejskich albo w ogóle nie obchodziła Dnia bez samochodu, albo robiła to w karykaturalny sposób! W zeszłym roku miasto nie przyłączyło się do akcji promującej walkę o ochronę środowiska. No ale w tym roku są wybory i warto się zaangażować :))

Ciekawe czy nasz nowy komisarz wykorzysta Dzień bez Samochodu na to, żeby przyjechać do Ratusza na rolkach? Zobaczymy co doradzą mu spece od marketingu :))

00:55, warszawskakomunikacja
Link Komentarze (1) »
czwartek, 31 sierpnia 2006
"Specjalista od budowy mostów" :)

Marek Mistewicz przestanie być szefem Zarządu Dróg Miejskich. Ratusz rozpisał konkurs na nowego dyrektora!!!

Do dymisji Mistewicza mogły się przyczynić niewystarczające według urzędników ratusza zaangażowanie w przygotowanie remontu Krakowskiego Przedmieścia i wolne tempo budowy Trasy Siekierkowskiej.

Nowego szefa od dróg mamy poznać w ciągu kilku tygodni. Niewykluczone, że Marek Mistewicz pozostanie w ZDM, bo to "ceniony specjalista od budowy mostów". Woooow! :))

Warszawskie dzienniki krytykowały jednak także Zarząd Transportu Miejskiego - np. za zły stan taboru czy przedłużanie negocjacji z kolejarzami w sprawie wspólnego biletu. Dziennik wręcz nazwał szefa ZTM Roberta Czaplę pierwszym hamulcowym warszawskiej komunikacji. Ale ratusz na razie nie szuka jego następcy. Dlaczego Mistewicz naraził się bardziej?

- Musimy szybko poszukać osoby, która skutecznie i efektywnie poradzi sobie z warszawskimi drogami - powiedział wczoraj komisarz Kazimierz Marcinkiewicz. I od razu dodał: - Firma pracowała dobrze, ale media wiele razy opisywały nieprawidłowości, więc chyba nie działo się tam dobrze.

Na jednym z forów Gazety znalazłem komentarz idealnie pasujący do tej bzdurnej wypowiedzi Pana "Pałniącego Funkcję":

"Komisarz uważa, że firma pracowała dobrze. Jednak prasa pisała, że pracuje źle. Na podstawie doniesień prasowych pan komisarz stwierdza więc, że chyba w takim razie nie działo się tam dobrze. Nie można pracować dobrze i nie dobrze naraz. Tak samo jak nie można być i nie być jednocześnie w ciąży. W przypadku dymisji Mistewicza Pan komisarz dokonuje aborcji pomimo swojego przekonania o braku ciąży.

Zwalniany jest więc dyrektor ZDM pomimo, że Pan Marcinkiewicz uważa go za wybitnego specjalistę od budowy mostów, a zarządzana przez niego firma pracuje dobrze. Co w takim razie trzeba zrobić, by pozostać na swoim stanowisku w spółce miejskiej? PiS chyba nieco przesadza ze zbyt wygórowanymi wymaganiami wobec swoich ludzi."

Widzę, że elementem przedwyborczej gry stało się teraz pokazowe wymienianie najbardziej nieudolnych urzędników... proponuję wymienić wszystkich wyższego szczebla... za te stracone dla Warszawy 4 lata! Można by też tym panom na "do widzenia" podziękować słowami byłego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego...

00:39, warszawskakomunikacja
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 sierpnia 2006
Metro Marymont w 2007?

- Zakończenie budowy pierwszej linii w 2006 r. jest nadal realne - obwieścił w 2003 roku prezes Metra Warszawskiego Krzysztof Celiński. Mamy drugą połowę 2006 roku i po malutku odpływa nadzieja na to, że w tym roku dojedziemy chociażby do stacji Marymont. A właściwie nie po malutku, tylko dużymi susami ta szansa się oddala.

W jednym z ostatnich Telewizyjnych Kurierów Warszawskich powiawił się materiał opisujący sytuację. Nawet o pół roku może opóźnić się oddanie stacji metra Marymont. Powód - brak tunelu za stacją, od którego zależy właściwa wentylacja. To może mieć poważne konsekwencje w razie pożaru.

To czy nowa stacja na Żoliborzu zostanie oddana do użytku jeszcze w tym roku zależy od oceny specjalistów ochrony przeciwpożarowej. Zlecono ekspertyzę przeciwpożarową, która ma odpowiedzieć na pytanie, czy i w jakim czasie w przypadku pożaru można bezpiecznie wyprowadzić ze stacji wszystkich pasażerów.

zdjęcie tunelu koło stacji, kilka tygodni temu - ze strony www Metra

Zlecanie ekspertyz, które mają wyjaśnić czy w razie pożaru stacja jest źle (i można przymknąć oko) czy bardzo źle (i niestety nie można przymykać) przygotowana pod względem przeciwpożarowym, jest niepokojące. Warto żeby jakiekolwiek przedwyborcze "ciśnienie polityczne" (a wiadomo, że nic tak nie nie przysparza głosów jak przecinanie wstęgi na nowej stacji metra ;)) nie wpływało na to kiedy metro dojedzie do stacji Marymont. Nie chciałbym, żeby dla efektu i splendoru stację otwierano na jesieni, mimo iż jej użytkowanie jest niebezpieczne dla zdrowia i życia pasażerów. 

Oddanie stacji na Placu Wilsona, również ze względów przeciwpożarowych, nastąpiło z prawie pięciomiesięcznym opóźnieniem. Warto poczekać i dopracować wszystko i tym razem. Oby tylko otwarcia nowego odcinka metra nie włączono do grafiku uroczystości, które musza odbyć się przed wyborami i na których musi się pokazać władza... oby!!!

02:58, warszawskakomunikacja
Link Komentarze (1) »
sobota, 26 sierpnia 2006
A rowery swoją drogą...

Kolejna rowerowa Masa Krytyczna za nami. Było nadzwyczaj uroczyście... zadbali o to sami rowerzyści... Najpierw puścili z magnetofonu: "Sto lat", a potem wsiedli na rowery. Dwa tysiące osób ruszyło w piątek na Masę Krytyczną z pl. Zamkowego na Bemowo

Setna trasa prowadziła przez dwa wyjątkowo nieprzyjazne dla rowerzystów miejsca: dawne rondo Babka i rondo Zesłańców Syberyjskich. Masa pokonała też ulice Połczyńską, Wolską i Kasprzaka, gdzie mimo wystarczającej ilości miejsca urzędnicy nie godzą się na ścieżki. - Co prawda zapraszają nas na rady techniczne do Zarządu Dróg Miejskich i pozwalają opiniować trasy, ale to się na nic nie przekłada. Przykładem może być al. Zieleniecka, gdzie podczas trwającej właśnie przebudowy o ścieżce zapomniano - ubolewał organizator Masy Krytycznej Marcin Myszkowski.

O rowerzystach przed wyborami przypomnieli sobie politycy. Budowę sieci ścieżek obiecuje Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO), która w piątek uczestniczyła w Masie. Kazimierz Marcinkiewicz (PiS) zastanawia się zaś nad powołaniem pełnomocnika ds. ścieżek rowerowych, który ich przebieg konsultowałby z cyklistami.

O ile Gronkiewicz-Waltz pamiętam, że uczestniczyła już w kwietniowej Masie i ostatnio spotkała się z rowerzystami, to co do Marcinkiewicza... hmm... warto zacytować jego poprzednika i "duchowego ojca" - "Nie przesadzajmy z budową ścieżek rowerowych" - powiedział w 2003 roku Lech Kaczyński prezydent m.st. Warszawy z PiS. Trzeba też chyba przypomnieć o dwóch sporych remontach ulic - Marszałkowskiej, który zakończono w maju i al. Zielenieckiej, który rozpoczął się niedawno. Przy realizowaniu obydwu inwestycji zapomniano o wytyczeniu obok ulic ścieżek rowerowych!

Czy to są naprawdę takie ogromne pieniądze? Nie! Koszt budowy odcinka ścieżki rowerowej to ok 1-2% budowy takiego samego odcinka ulicy dla samochodów!!! O co więc chodzi???

02:02, warszawskakomunikacja
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4